Wyzwanie z okazji 500-lecia miasta, które powstało w 1526 roku polega na tym pokonać w wakacje określoną , związaną z rocznicą trasę. Rowerzyści – podobnie jak przed rokiem – mogą zdecydować się na jeden z dwóch wariantów: 1526 kilometrów dla najbardziej wytrwałych albo 500 kilometrów dla tych, którzy wolą nieco spokojniejsze tempo. Dla biegaczy przygotowano dystans 152,6 kilometra. Osobną kategorię stanowią osoby uprawiające nordic walking – ich również obowiązuje dystans 152,6 kilometra. Każda aktywność liczona jest osobno, a rywalizacja odbywa się w ramach wybranego rodzaju ruchu.
Tegoroczna edycja startuje trwa od 30 czerwca do 31 sierpnia.
Po trzech tygodniach wyzwania z trasy swoje dystanse „zrobiło” 11 kijkarzy i kijkarek, 18 biegaczy, dłuższą trasę zrobiła natomiast piątka rowerzystów. Wszyscy – do wyczerpania zapasów – liczyć mogą na okolicznościowe koszulki. Rowerzyści, który przejechali 500 km cały czas obierają w Ratuszu bidony.
Kto jest już po wyzwaniu?
Już 4 lipca (!) mieliśmy wypedałowane pierwsze 500 kilometrów!
– Znowu chcę być pierwsza! – pomyślałam – śmieje się Małgosia, która dziś przed godz. 8:30 wykręciła ponad 40 km. W zeszłym roku opatowiczanka była pierwszą osobą, która pokonała 1526 kilometrów, dlatego przyjechała do nas dziś w otrzymanej wtedy koszulce rowerowego ambasadora TG.
Trasa? Różnorodna. Trochę lokalnie, trochę dalej – Turawa, Koszęcin, Wielowieś, Toszek, a potem powrót na domowe ścieżki. Niby bez planu, ale z konkretnym celem: być pierwszą i dobrze się bawić.
– Gdyby nie upały, pięćsetkę zrobiłabym szybciej niż w pięć dni – przyznaje księgowa, która z naszym tarnogórskim bidonem pojechała już do pracy.
A kiedy zrobi 1526 km? – No na pewno nie w tym tygodniu – śmieje się Małgosia.
10 lipca zjawił się „na mecie” Rafał Wardejn, który jako pierwszy przejechał 1526 km.
– Urlop zaplanowałem już w grudniu, bo liczyłem, że coś ciekawego się pojawi – mówi Rafał. – Jak tylko 30 czerwca ruszyło wyzwanie, wskoczyłem na rower i zacząłem kręcić – dodaje.
Zaledwie po 11 dniach intensywnej jazdy pokonał cały dystans. Przyszedł do Ratusza i zapytał, czy ktoś już ukończył wyzwanie. Gdy usłyszał, że jest pierwszy – aż podskoczył z radości! Odebrał swój pamiątkowy bidon za 500 kilometrów i… zapowiedział, że jedzie dalej – teraz już dla siebie i z czystej frajdy.
Michał Kuna przygotowuje się do Tarnogórskiego Półmaratonu. Biega głównie w centrum, w okolicach stadionu TS Gwarka Tarnowskie Góry i po trasie Tarnogórskiego Półmaratonu, którą zna niemal na pamięć. Biega od 5 lat, a nasze wyzwanie zrobił niejako „przy okazji”. Co teraz? – Przesiadam się na rower! 500 km do końca wakacji? Dam radę! – zapowiada z uśmiechem.
Marek Nawrot z Centrum przebiegł 152,6 km – częściowo w Tarnowskich Górach, częściowo w… górach wysokich! Biega zawsze o 5 rano, a po południu… za dwójką dzieci. – Wyzwanie? Świetna sprawa! Biegam regularnie, a cieszy mnie jeszcze bardziej, że żona Magda też się wkręciła – zamiast 5 km teraz robi 10!
Łukasz Świątek z Rept Śląskich też zaliczył dystans 152,6 km – jego trasy to park repecki, Segiet i czasem Strzybnica. – 350 km na rowerze też już mam – jadę po bidon! – mówi z dumą i dziękuje za motywującą akcję.

Arkadiusz Swaciak z Centrum zaczynał biegową przygodę 2 lata temu.
– Nigdy wcześniej nie przebiegłem tyle w miesiąc – sam się zdziwiłem! – mówi z entuzjazmem. To dla niego doskonałe przygotowanie do półmaratonu.
Pan Łukasz z Bobrownik Śląskich nie zatrzymuje się nawet na urlopie! W 3 dni zrobił 50 km – w Nowym Sączu. – Teraz czas na rower – do pracy dojeżdżam na dwóch kółkach. Mam nadzieję, że bidon będzie mój! – śmieje się.